Zawsze byłam zdania, że nie zostałam obdarowana tak zwanym lekkim piórem. Pisanie wypracowań za czasów szkolnych trwało czasami godzinami i nie sprawiało mi żadnej satysfakcji. Jedynie pisanie pamiętnika szło mi bardzo sprawnie...I to przez wiele lat. Pamiętam dokładnie kiedy przestałam go prowadzić i co było w moim ostatnim wpisie. Było to po tym jak poznałam mojego męża i zakochałam się po uszy(miałam wtedy 18 lat)...Minęły kolejne lata, na świat przyszły nasze dzieci...i znów zapragnęłam podzielić się (głównie sama z sobą) swoimi przemyśleniami na inne niż dotąd opisywane w młodzieńczym pamiętniku tematy. To już nie będą historie ze szkolnej ławy, pierwsze zauroczenia i wrażenia z wakacji. Przez te 12 lat odkąd przestałam prowadzić pamiętnik wiele się zmieniło, ja się zmieniłam, a niektóre rzeczy pozostały bez zmian (na przykład, o losie- mąż!).
Macierzyństwo, którego doświadczam od niecałego roku poprzewracało wszystko w naszym życiu. Potrzebowaliśmy czasu, aby odnaleźć się w nowej sytuacji...musieliśmy poznać się na nowo i poznać nasze dzieci, ich potrzeby. Bliźnięta to ciężki orzech do zgryzienia, ogromne logistyczne przedsięwzięcie, zmęczenie, pot i łzy bezsilności...ale też momenty ogromnego szczęścia i dumy, że dajemy radę, że z każdym dniem jest nam do siebie bliżej.
W mojej głowie kłębią się setki myśli na temat macierzyństwa, partnerstwa, jakichś kompletnych drobnostek, którymi nie powinnam się przejmować, a które dla kogoś mogą być aktualnie tematem numer jeden. Na tym blogu chciałabym pisać o wszystkim co mnie w danej chwili porusza, co było dla mnie problemem jakiś czas temu, a z perspektywy czasu wydaje mi się być kompletną pierdołą, nie wartą uwagi. Sama pamiętam jak szukałam nieporadnie jakichś wpisów w Internecie na temat walki z kolką u dzieci, porad na temat karmienia, usypiania... Doskonale wiem jak to jest musieć karmić dziecko przy włączonym odkurzaczu, bo inaczej by nic nie zjadło...rozjuszone do granic możliwości. Suszarka, okap, ciągły szum i wrzask...Jeden odkurzacz wyzionął ducha. W sumie nawet mu się nie dziwię, eksploatowany był niemożliwie. Miś szumiś mógł się schować...
Ten blog będzie też mam nadzieję miejscem, gdzie będzie się chciało zajrzeć nawet po ciężkim dniu w pracy czy w domu z dziećmi. Sama bardzo lubię czytać na lżejsze tematy czy pooglądać ładne obrazki ;) Tak więc nie zabraknie domowych porad, zakupowych nowości, migawek z naszej codzienności i innych lżejszych tematów. Zaglądajcie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz